BON APPETIT!

Spaghetti Bolognese

Jest upalne lato trudne do wytrzymania. Uciekamy na wodę, podróżujemy nad nią. Jest to też pora, kiedy mamy ochotę na więcej. Uwielbiam jeść, a więc i gotować i mam ulubione potrawy między innymi te z kuchni śródziemnomorskiej.

A dzisiaj napiszę o Spaghetti Bolognese, czyli potrawie z włoskiej kuchni.

Połączenie specjalnego długiego makaronu z pszenicy durum oraz słynnego sosu Bolognese.

Makaron gotuję zawsze all dente, to znaczy, aby był lekko twardy, lecz nie surowy. Makaron gotowany w ten sposób zachowuje swoją jędrność, smak i jest zdrowszy. Nie należy obawiać się więc jedzenia makaronu, że się od niego przytyje, tylko trzeba umiejętnie go ugotować i zahartować na koniec, czyli polać natychmiast po strumieniem zimnej wody trzymając go do tego celu w durszlaku. Zawsze!

Sos Bolognese. Ciepły sos mięsny pochodzący z włoskiej Bolonii. Sporządza się go z wielu rodzajów mięs (tradycyjnie krojonych na bardzo drobne kawałeczki, obecnie najczęściej mielonych). Używa się głównie wieprzowiny i wołowiny oraz kiełbas. Ja preferuję podsuszaną. Jest smaczniejsza. W tym celu zawsze wieszam kiełbasę na sznurku i sama schnie. Warzywa a w tym obowiązkowo pomidory i czosnek. Jak kto woli dodaje włoszczyznę jeszcze.

Najlepiej dusić mięso w głębokiej patelni i pod przykryciem. Powinna się wytworzyć odpowiednio wysoka temperatura, a cyrkulacja powietrza powinna mieć zamknięty obieg.

Ja gotuję intuicyjnie według smaku. Wyobrażam sobie jak mają smakować potrawy i tak dobieram składniki. Czuję ją zatem już w głowie, pomimo że dopiero dana potrawa powstanie. Mózg zachowuje pamięć smaków. Pamiętamy więc, co nam smakowało i jak można go wzbogacić, urozmaicić.

Mój przepis nie jest specjalnie skomplikowany. Kilka stałych składników, ale ważne są pomidory najlepiej świeże lub obrane ze skórki z puszki. Zależy co mamy.

Ponadto zawsze dodaje czosnek najlepiej młody, który ma bardzo silny aromat oraz zioła prowansalskie.

Zdarza się często, że gotuję wieczorem. Nie boję się jeść o później porze, bo i tak nie jadam posiłków z samego rana.

Tym razem miałam ochotę na potrawę z włoskiej kuchni. Letnią porą właśnie. Polecam podawać potrawę do czerwonego stołowego wina, które podkreśli smak potrawy, lub z sokiem pomidorowym, schłodzoną maślanką z koperkiem lub młodym szczypiorem.

W tej potrawie zastosowałam:

– 1.20 kg mielonego drobno mięsa wieprzowego

– jedno opakowanie włoskiego makaronu spaghetti

– kg pomidorów malinowych (ewentualnie możemy zastąpić je obranymi pomidorami z puszki)

– słoik koncentratu pomidorowego (zagęści sos, bo pomidory puszczą soki a jednocześnie zachowa odpowiedni smak)

– główkę czosnku wyciśniętego przez praskę

– zioła prowansalskie

– czarny pieprz, sól do smaku.

Do przybrania i podkreślenia końcowego smaku najlepsza będzie bazylia. Tym razem zapomniałam ją kupić po prostu.

Sos Bolognese:

Mięso mielone podsmażam na niewielkiej ilości dobrego oleju na delikatnym ogniu i na początku już dodaję czarny mielony pieprz, aby mięso przeszło jego smakiem, oraz na koniec ponownie. W przypadku kuchni elektrycznych z płytą zasada jest ta sama, niska temperatura będzie lepsza inaczej mięso zamiast soczystym, będzie wysuszonym. Nigdy nie patrzę na zegar, bo wszystko robię na wyczucie, ale około 20-25 minut. Mieszajcie je kilkakrotnie na patelni i po prostu obserwujcie. Nie może się przypalić.

Jak już jest odpowiednio przesmażone, ale miękkie wrzucam od razu pokrojone pomidory, koncentrat pomidorowy, a kilka minut później na sam koniec wyciśnięty czosnek, czarny pieprz i zioła prowansalskie które są bardzo aromatyczne.

Szukajcie makaronu włoskiego i uwierzcie na słowo, jest różnica w smaku!

Jak widzicie minimum składników, ale za to jaki smak całości dla podniebienia 🙂

Bon Appetit!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.